Jest taki moment, zaraz po tym, jak załapiesz, że ten cały AI naprawdę działa. Nagle chce ci się wrzucić do niego wszystko. Umowę, maila od szefa, skan dowodu, całą listę klientów z Excela, bo przecież on to tak ładnie ogarnie pod wieloma względami. Właśnie w tym momencie ktoś musi złapać Cię za rękę. Dziś tym kimś jestem ja.
To nie będzie wykład o RODO. Pełną wersję dostaniesz w Module 8. Tu chodzi o pięć minut, które przejdziesz przed tym, jak klikniesz "wyślij" po raz pierwszy. Takie BHP. Kask, kamizelka, patrz pod nogi.

Czat to nie sejf. Czat to pocztówka.
Większość ludzi traktuje okno czatu jak rozmowę w cztery oczy. Wpisuję, on odpowiada, nikt nie słyszy. Tak to wygląda i dlatego jest zdradliwe.
Lepiej myśleć o tym tak: wszystko, co wklejasz, piszesz na pocztówce. Pocztówka jedzie przez pół świata, na serwery firmy, której właściciela nie znasz i po drodze może ją przeczytać listonosz. Na darmowych planach Twoje rozmowy bywają używane do trenowania modelu - to jest ta pocztówka. To, co wkleisz, w jakiejś formie może posłużyć do uczenia maszyny, z której korzystają też inni. Da się to często wyłączyć w ustawieniach i pokażę Ci jak, w Module 8. Ale domyślnie zakładaj, że piszesz pocztówkę, nie list polecony w kopercie z pieczęcią.
Czego nie wklejasz, choćby cię korciło
Kilka rzeczy zostaje po twojej stronie biurka. Zawsze.
Dane, po których ktoś rozpozna konkretną osobę. PESEL, numer dowodu, numer telefonu, adres domowy, numer konta. Twoje albo, co ważniejsze, cudze. Mail od klienta z jego danymi to nie Twoje dane. To jego dane, które Tobie powierzył.
Dane firmowe, których nie ma jeszcze w Internecie. Wyniki finansowe przed publikacją, umowa z klauzulą poufności, lista płac, strategia, której konkurencja nie powinna zobaczyć. Jeśli na dokumencie jest "poufne", to nie jest zaproszenie do wklejenia.
Hasła, loginy, klucze. Wiem, że brzmi to jak rada w stylu "nie wkładaj palców do kontaktu". A jednak ludzie wklejają całe pliki konfiguracyjne z hasłem w środku, bo "chcieli tylko, żeby AI sprawdziło, czemu nie działa".
Cudze tajemnice. Dokumentacja medyczna, dane pacjentów, akta, sprawy, o których wiesz służbowo. To nie twoja historia do opowiadania maszynie.
Reszta świata jest otwarta. Przepis na sernik, mail do urzędu, Twój własny tekst, publiczny raport, notatki ze szkolenia. Wrzucaj śmiało.
Jeden test, który załatwia 90 procent przypadków
Nie musisz pamiętać całej listy. Wystarczy jedno pytanie, które zadajesz sobie przed wklejeniem:
Czy wydrukowałbym to i zostawił na biurku w open space, na wierzchu, na cały dzień?
Jeśli tak, leci do czatu. Jeśli na samą myśl robi Ci się gorąco, bo ktoś mógłby zobaczyć cudze nazwisko albo Twoją pensję, to znak, że trzeba to najpierw okroić.
Nie musisz rezygnować. Wystarczy zamazać
Bo teraz pewnie myślisz, że skoro nie wolno wrzucać poufnych rzeczy, to AI jest do niczego w prawdziwej robocie. Nieprawda. Masz umowę z prawdziwym klientem i chcesz, żeby AI sprawdziło jej sens? Podmień to, co identyfikuje klienta.
"Firma Kowalski Transport Sp. z o.o." zamieniasz na "Firma X". Kwotę 248 000 zł na "kwota A". Konkretne nazwisko na "klient". Wklejasz resztę i pytasz o to, co Cię naprawdę interesuje, czyli o zapis, o ryzyko, o brzmienie. Maszyna doradza tak samo dobrze, a nazwiska i kwoty zostają u Ciebie w głowie i na twoim dysku.
A jeśli pracujesz w firmie, nie zgaduj
Jeszcze jedno, ważniejsze niż cała reszta tej lekcji. Jeśli Twoja firma ma własną politykę albo deklarację korzystania z AI, to ona jest szefem, nie ja. Niektóre organizacje mają spisane czarno na białym, z których narzędzi wolno korzystać, jakie konto, co wolno wkleić, a czego nie ruszać nawet kijem. Bywa, że wolno tylko firmowe konto, nigdy prywatne. Bywa, że pewne dane nie mają prawa opuścić wewnętrznych systemów, kropka.
Sprawdź, zanim wkleisz pierwszy firmowy dokument. Spytaj przełożonego albo dział IT, czy jest taki dokument i co z niego wynika. Jeśli jest, to przebija wszystkie moje rady z tej lekcji. Jeśli nie ma (a tak raczej będzie, zmienia się stan świadomości polskich firm powoli) to przynajmniej zabłyśniesz tym, że w ogóle zdajesz sobie sprawę z takich kwestii.
Twoje pięć minut przed pierwszym "wyślij"
Zanim wkleisz cokolwiek poważnego, przejdź to w głowie:
- Czy moja firma ma politykę korzystania z AI? Jeśli tak, ona wygrywa z całą resztą tej listy.
- Czy są tu czyjeś dane osobowe (moje albo cudze)? Jeśli tak, zamazuję albo nie wklejam.
- Czy jest na tym "poufne", "wewnętrzne", "nie do dystrybucji"? Jeśli tak, zostaje u mnie.
- Czy jest tu jakieś hasło, login, klucz, numer konta? Wytnij.
- Czy przeszłoby to test biurka w open space? Jeśli nie, okrój do wersji, która przejdzie.
Pięć minut na początku. Potem wchodzi w krew i robisz to odruchowo, jak zapinanie pasów.
Tyle wystarczy, żeby spać spokojnie i nie zobaczyć kiedyś swojego nazwiska na memie. Całą resztę, łącznie z tym, kto naprawdę jest autorem tego, co wypluwa AI, rozbierzemy na części w Module 8. Na razie wklejaj śmiało wszystko, co przeszło test Twoich pięciu minut.